Dr Błaszczyk o koronawirusie, kursach i odporności 

Zrzut ekranu 2020-04-1 o 10.32.21


Uprawa ziół chińskich w Polsce oraz opis ich znaczenia leczniczego

T.1 i T.2

Ziola t 1 a              Ziola t 2 a

"Uprawa ziół chińskich..." jest absolutnym ewenementem w Polsce i w całym świecie Zachodu. 

To pierwszy i jedyny podręcznik opisujący uprawę ziół chińskich w Polsce. 

Na prawie 1200 stronach opisano uprawę 246 ziół chińskich oraz ich znaczenie kliniczne. 

Tekst upiększa 336 zdjęć i kolorowych rycin.

Autor ma nadzieję, że publikacja spowoduje, że Polska stanie się wkrótce największym 

producentem ziół chińskich nie tylko w Europie ale również na świecie." 

Zapraszamy do zakupów!

 


 

ŻYĆ ZDROWO? - TO TAKIE PROSTE

Zrzut ekranu 2020-01-22 o 18.04.51

Andrzej Grabarz  o medycynie chińskiej.

 kliknij, żeby obejrzeć film -->

 

 


 

 

 

Warunki egzaminu końcowego

pisemnego i ustnego dla studentów grupy

Warszawa II oraz kursów w innych miastach

do uzyskania dyplomu

chińskiego zielarza i akupunkturzysty

 

 

 

Struktura egzaminu

 

Egzamin będzie trwał 1 dzień. Najprawdopodobniej tylko przedpołudnie.

Nie zgłoszenie się w tym terminie do egzamin lub nieopłaceniu czesnego w dotychczasowej wysokości opłaty jak za każdy kurs, najpóźniej do 28. stycznia 2020 oznacza to samo co rezygnacja z egzaminu. 

Student który decyduje się na taki krok może umówić się na indywidualny termin do egzaminu jeszcze do 6 miesięcy po zakończeniu kursu i wpłacie czesnego w tej samej wysokości  jak przy wpłacie zaregularny kurs.

Po okresie dłuższym, niż 6 miesięcy, student może rozpocząć inny kurs zaliczając odpowiednio dotychczasowy czas studiów, po uprzednim uzgodnieniu z kierownikiem kursu. Nie przyjście na egzamin w żadnym wypadku nie oznacza przerwanie studiów i brak  możliwości przystąpienia do ponownego egzaminu. To samo dotyczy również tej osoby która egzamin nie zdała. 

Facit: do 6 miesięcy można przystąpić do indywidualnego egzaminu powtórkowego lub innego. Po 6 miesiącach przerwy od zakończenia studiów należy już ponownie wejść na podobne studia w ograniczonym czasie.   

 

Sposób przeprowadzenia egzaminu

Egzamin końcowy składa się z egzaminu pisemnego i ustnego.

Najpierw jest egzamin pisemny a potem ustny. Egzaminatorami będzie pan Jakub Dorosz z Olsztyna i ja. Pan Dorosz posiada najdłuższy staż na moich studiach. Jest on dyplomowanym zielarzem chińskim i od kilku lat prowadzi wspólnie z ze mną kurs w Puławach jednocześnie prowadzi własną praktykę medycyny chińskiej w Olsztynie i w Warszawie. Pan Dorosz będzie czynnie prowadził egzamin ustny a ja będę tylko obserwatorem. Ocenę będziemy wystawiali wspólnie.

Egzamin ustny będą kontrolowały 3 osoby – egzaminatorzy i Elke Hahn-Błaszczyk – kierownik egzaminu i kursu. Po zakończeniu zostaną podliczone wyniki. 

Egzamin pisemny trwa 2 godziny i zawiera 180 pytań.

120 pytań o ziołach i 60 pytań o punktach akupunktury.

Przy szybkiej odpowiedzi i wczesnym oddaniu testu otrzymuje się 1 punkt  bonus.

Wcześniej to znaczy do 1.5 godziny od początku kursu. 

Każda prawidłowa odpowiedź to 1 punkt, czyli za cały test można uzyskać 180 punktów.

 

Egzamin ustny

Egzaminowany losuje zestaw pytań.  Jeżeli zestaw pytań nie podoba mu się  może pociągnąć los jeszcze raz.

 Każdy zestaw pytań ustnych zawiera 4 rodzaje pytań:

  1. Pytania z chińskiej fitoterapii, czyli monografie ziół chińskich.
  2. Opis syndromu chińskiego i propozycja leczenia.
  3. Opis punktu akupunktury: lokalizacja, działanie, wskazania

 

  1. Pytanie z fitoterapii chińskiej, czyli monografia zioła chińskiego. Tu możliwe jest uzyskanie 4 punktów za wszystkie prawidłowe odpowiedzi.

           To pytanie składa się z 4 elementów:

           - właściwości farmakologiczne zioła: smak, charakter termiczny,

          przynależne obiegi, kierunek działania, ośrodek działania – 1 punkt

           - działanie i wskazania - 1 punkt

           - dawka dzienna, czas gotowania – 1 punkt,

           - toksykologia, przeciwwskazania, ciąża. -  1 punkt

          Czyli za zestaw pytań z fitoterapii można uzyskać 4 punkty lub mniej,

          jeżeli nie każda odpowiedź jest zadowalająca.

 

  1. Pytanie: opis syndromu chińskiego i propozycja leczenia. 

Możliwe 3 punkty

           Każdorazowo opisać: 

           - przyczyny powstawania syndromu – 1 punkt

           - objawy syndromu – 1 punkt,

           - leczenie syndromu – 1 punkt.

      3. Pytanie: opis punktu akupunktury. Możliwe 3 punkty

           - lokalizacja punktu – 1 punkt,

           - działanie – 1 punkt,

           - wskazania – 1 punkt.

 

    Możliwe punkty

    Egzamin ustny:

  1. Monografia zioła; 4 punkty,
  2. Syndrom chiński: 3 punkty,
  3. Akupunktura: 3 punkty.

Czyli za 1 zestaw pytań ustnych można uzyskać maksymalnie 10 punktów plus

ewentualnie 1 punkt plus za bardzo dobrą odpowiedź. Łącznie maksymalnie 11 punktów.

Pytania pisemne:    Łącznie możliwe 180 punktów.

 

Łączna ilość punktów

Za egzamin pisemny uzyskuje się 180 punktów.

Za egzamin ustny uzyskuje się maksymalnie  10 punktów.

Czyli  180 plus 10 punktów = 190 punktów 

 

To duża różnica:  180 a 10 punktów.

 

Czyli największy nacisk jest na egzamin pisemny!

W ten sposób usuwa się tremę przedegzaminacyjną a wyniki egzaminu stają się bardziej optymalne. Można lepiej sprawdzić,  co student zna a co nie zna.

Nasz egzamin oparty jest na systemie egzaminacyjnym na uniwersyteckich uczelniach niemieckich.

 

Uwaga!

Mimo tego, że egzamin ustny posiada mało punktów i w stosunku do egzaminu pisemnego jest wyraźnie zaniżony w znaczeniu, to jednak:

 

Nie odpowiedzenie na wszystkie punkty egzaminu ustnego 

 

równa się nie zdaniu całego egzaminu bez znaczenia jak wypadł egzamin pisemny!!!!

 

Kiedy egzamin jest zdany?

Minimum do zdania: 91 punktów (egzamin pisemny) plus minimum 3 punkty za pytania ustne.

91 +3 = 94 pp.

Wystarcza posiadać 94 punkty, aby egzamin zdać z oceną: 3.

Tzn.

Student może z zestawu egzaminowany ustnego uzyskać  łącznie przynajmniej 4+3+3 punkty, czyli może dostać łącznie : 4 plus 3 plus 3 = 10 punktów.

Minimum do zdania: 91 (egzamin pisemny) i minimum 3 punkty za pytania ustne.

91 +3 = 94 pp.

Przykłady egzaminu pisemnego

 

  1. Który z podanych poniżej leków jest lekiem zimnym, jednak nie uwalniającym powierzchnię?

a) kwiat chryzantemy chińskiej,

b) kwiat lipy drobnolistnej

c) kora korzenia piwonii krzaczastej

d) Owoc łopianu większego.

 

2. Czas gotowania flos Primulae wynosi:

  1. 5 minut,
  2. 10 minut,
  3. 20 minut,
  4. napar.

 

3. Kwiat bzu czarnego ma kolor:

  1. Biało-kremowy,
  2. Czarny,
  3. Ciemno-czerwony,
  4. Purpurowy.

 

4. Kłącze pluskwicy cuchnącej (rhizoma Cimicifugae) nie należy podawać w następujących dolegliwościach z wyjątkiem:

  1. W syndromie gorąca wewnętrznego z osłabienia Yin,
  2. W chorobach zakaźnych przy pełnej erupcji wysypki skórnej
  3. W syndromie unoszącego się Yang wątroby,
  4. W bólach głowy okolicy czołowej (bóle Yang Ming)

 

5. Caulis et folium Perillae jest typowym surowcem leczniczym:

  1. śluzowatym,
  2. Saponinowym,
  3. Eterycznym,
  4. Garbnikowym.

 

6. Głównym wskazaniem do podania zioła schizonepety cienkolistnej jest:

  1. Zagrożenie napadem drgawek gorączkowych u dzieci.
  2. Silna gorączka w chorobach zakaźnych u dzieci,
  3. Bóle głowy i zawroty u chorych w podeszłym wieku,
  4. Świąd skóry.

7. Radix Angelicae dahuricae posiada wiele działań i wskazań leczniczych z wyjątkiem:

  1. Uwalniania powierzchni z zimna, wilgotności i wiatru,
  2. Udrażnianie  śluzu,
  3. Osuszanie i odprowadzanie wilgotności z płuc,
  4. Uspokajanie Yang wątroby i usuwanie wiatru wewnętrznego.

 

8. Radix Heraclei posiada te same właściwości farmakologiczne co:

  1. Radix Angelicae archangelicae,
  2. Radix Angelicae sinensis,
  3. Radix Angelicae duhuo,
  4. Radix Angelicae dahuricae

 

9. Korzeń saposznikowii rozłożystej jest ziołem kierunkowym (podkreśl prawidłową odpowiedź):

  1. Meridianu pęcherza moczowego oraz schorzeń szczytu głowy,
  2. Meridianu wątroby,
  3. Powierzchni,
  4. Meridianu żołądka i śledziony.

 

10. Liść bambusa czarnego jest lekiem zimnym i ochładzającym gorąca a nawet ogień wewnętrzny. Na jaki obieg czynnościowy działa najsilniej?

  1. Obieg żołądka,
  2. Obieg płuc,
  3. Obieg jelita grubego,
  4. Obieg serca.

 

11. Podkreśl obiegi czynnościowe przynależne do gipsu mineralnego (Gypsum fibrosum)

  1. Żołądek i śledziona,
  2. Serce i płuca,
  3. Płuca i żołądek
  4. Żołądek i nerki

 

12. Nasienie strączyńca węzłowatego to:

  1. Semen Celosiae
  2. Semen Cuscutae
  3. Semen Cassiae
  4. Semen Coicis.

 

13. Które z podanych poniżej ziół nie ma zastosowania w leczeniu choroby wieńcowej?

  1. Kwiat krokosza barwierskiego
  2. Drewno sandałowca białego,
  3. Ziele serdecznika syberyjskiego
  4. Korzeń szałwii czerwonokorzennej.

 

14. Korzeń ostrokrzewu włoskowatego jest lekiem zimnym, usuwającym zastoje Xue. Które z poniżej podanych schorzeń lub syndromów nie dotyczy tego leku?

  1. Leczenie nadciśnienia krwi,
  2. Zastój Xue w Chong Mai z silnym bólem w podbrzuszu i z gorączką.
  3. Leczenie thrombangitis obliterans
  4. Leczenie zapalenia oskrzeli

 

Pytania pisemne z akupunktury 

1. Punkt Shu nerek to:

  1. Pm22,
  2. Pm23,
  3. Pm 21,
  4. N3.

 

2. W przedłużeniu punktu Pm2 do góry w linii pionowej znajduje się:

  1. punkt Pm10,
  2. Punkt Pm 20, 
  3. Punkt Pm3,
  4. Punkt Pm4.

 

      3. Najważniejsze działanie lecznicze punktu Pm10 jest:

  1. Obniżanie ciśnienia tętniczego,
  2. Wzmacnianie Qi nerek i unoszenie Jing,
  3. Poprawa słuchu,
  4. Usuwanie wiatru zewnętrznego i wewnętrznego.

 

  1. Punkt Pm13 jest punktem Shu dla płuc. Podkreśl, które zdanie jest fałszywe,
  1. punkt Pm13 nakłuwa się chętnie w schorzeniach płuc,
  2. Punkt Pm13 znajduje się 2 cuny bocznie od tylnej linii pośrodkowej ciała, na wysokości dolnego brzegu wyrostka ościstego 3. kręgu piersiowego,
  3. Punkt Pm13 wzmacnia Qi płuc oraz odżywia Yin i Xue.
  4. Wskazaniem do użycia punktu Pm13 jest mania z myślami samobójczymi oraz uczuciem silnego gorąca.

 

5. Jeżeli ucisk palcem na punkt Pm18 jest bardzo bolesny, to oznaczać to może, że:

  1. Chory cierpi na silną osteoporozę,
  2. Chory ma pęknięte 9. żebro,
  3. Chory ma przerzuty w kręgosłupie,
  4. Chory ma chorą wątrobę.

 

6.  Nakłucie punktu Pm36 powoduje rozluźnienie napiętych mięśni i więzadeł. Poniżej podane są wskazania do zastosowania tego punktu z wyjątkiem:

  1. Atrofii mięśni kończyn dolnych,
  2. Bólów artretycznych I i II kości śródstopia
  3. W leczeniu żylaków odbytu,

W bólach narządów płciowych.

 

 

     7. Kolejny punkt na meridianie pęcherza moczowego po Pm40 jest punkt

         Pm41. Punkt ten znajduje się: podkreśl prawidłową odpowiedź.

  1. W dole podkolanowym 1 cun obok Pm40.
  2. 2 cuny poniżej punktu Pm40 w linii pośrodkowej dołu podkolanowego,
  3. 3 cuny bocznie od linii pośrodkowej ciala na wysokości dolnego brzegu wyrostka ościstego 2. kręgu piersiowego
  4. 3 cuny bocznie od linii pośrodkowej ciała na wysokości dolnego brzegu wyrostka ościstego 1. kręgu piersiowego.

 

8. Nakłucie tego punktu pęcherza moczowego przyspiesza czynność porodową i usuwa zatrzymane łożysko. Podkreśl punkt prawidłowy:

  1. Pm 40
  2. Pm50
  3. Pm60
  4. Pm 66.  

 

      9. Nakłucie punktu Pm67 można wykonać w następujących wskazaniach. 

          Podkreśl prawidłową odpowiedź.

  1. Zatrzymanie łożyska i nieprawidłowe położenie płodu,
  2. Stany lękowe
  3. Lumbago
  4. Ból tułowia.

 

     10. Punkt Pm57 znajdujący się w połowie długości podudzia stosuje się 

           najczęściej w:  (podkreśl prawidłową odpowiedź).

  1. Bóle okolicy lędźwiowej, bóle kończyny dolnej, szczególnie podudzia, bóle pięty
  2. Bóle głowy, zatkany nos, lumbago, żylaki odbytu, rwa kulszowa,
  3. Migrena, schorzenia oczu, zawroty głowy, tinnitus, syndromy gorąca w obrębie głowy.
  4. Lumbago w przebiegu całego meridianu, bóle przepukliny, porażenie kończyny dolnej.  

 

Monografia zioła

Należy podać w monografii zioła:

  1. Właściwości farmakologiczne (smak, charakter termiczny, przynależne obiegi, kierunek działania, ośrodek działania), 

2. Działanie i wskazania, 

3. Dawka dzienna i czas gotowania, 

4.) Toksykologia, przeciwwskazania, ciąża. 

                                --- łącznie uzyskać można 4 punkty. 

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Przykłady:

  1. Flos Magnoliae – Kwiat magnolii liliowatej.

ostry, ciepły, obiegi: Pxx, Żx, kierunek działania: do góry, nos   ////  odprowadzanie wiatru (xx), rozpraszanie zimna zew. (x), wprowadzanie Qi płuc w ruch, udrażnianie śluzu, //// 

3.o – 10.0 g, 5 minut.    Ciąża lek dozwolony.

 

      2. Radix Saposhnikoviae – korzeń saposznikowii rozłożystej.

ostry, słodki,  ciepły, /// obiegi przynależne:  Px, Wx, Pmx, Ślx, Żx,////  kierunek działania: na powierzchnię, ////  ośrodek: powierzchnia, dolna połowa ciała, //// Zioło kierunkowe na powierzchnię.//// 

Działanie/Wswkazania: otwieranie powierzchni, rozpraszanie zimna i wiatru (xx), otwieranie powierzchni i odprowadzanie wiatru i gorąca (x), odprowadzanie wiatru, wilgotnośći i zimna w syndromach Bi (x), Usuwanie świądu skóry (x), uspokajanie wiatru wewn. (xx), hamowanie nadmiernego pocenia się (x), usuwanie zastoju Qi wątroby, wzmacnianie śledziony (x), hamowanie krwawienia z jelita grubego i z pęcherza moczowego przy osłabieniu śledziony. (x) //////

3.0 -10.0 g, 20 minut gotować. //// osłabienie Xue, Yin,////  ciąża +

Syndrom chiński

Przykład syndromu:  syndrom suchego śluzu w płucach. (Tan Zao Zu Fei)

 

Przyczyna: brak płynów fizjologicznych (nie śluz jest wyschnięty, tylko brak jest płynów!)., podeszły wiek, śluz w syndromach osłabienia Yin, potrawy (ostre, alkohol, mleko, smażone mięso, papierosy), najczęściej: długotrwały syndrom śluzu i osłabienia Yin.

 

Objawy:   przewlekły, suchy kaszel z plwociną którą nie można odpluć, ucisk w klatce piersiowej, obecny suchy śluz w gardle i w krtani, sucha skóra, duszności, zawroty głowy, zamroczenie w głowie, uczucie ciężkości, gwiżdżący oddech, język obrzęknięty, czerwony lub blady, pokryty tłustym, kleistym, często żółtym lub białym  nalotem, puls śliski (Hua Mai) lub nitkowaty (Xi Mai).

Nieleczony suchy śluz prowadzi do powstania osłabienia Yin.

 

Leczenie: leczenie integracyjne. Zioła + med. zachodnia.

Leczenie chińskie polega na : 

usuwaniu śluzu, odżywianiu Yin, uzupełnianie braku płynów oraz poprawa cyrkulacji Qi, większość ziół odżywiających Yin płuc posiada również zdolność nawilżania w syndromie suchego śluzu. 

Oprócz tego chory powinienen dostawać również zioła transformujące i usuwające śluz – albo zimne albo ciepłe w zależności od rodzaju śluzu.

 

Przykłady ziół

bulbus Lilii ( cebulka lilii lancetowatej), pąk liścia topoli balsamicznej (gemma Populi), korzeń dzwonecznika czterolistnego (radix Adenophorae), korzeń szparagu chińskiego ( radix Asparagi), korzeń glehnii przybrzeżnej, korzeń ofiopogonu japońskiego (radix Ophiopogonis), kłącze kokoryczki azjatyckiej (rhizoma Polygonati), kłącze kokoryczki wodnej (rhizoma Polygonati odorati), cebula szachownicy syczuańsakiej (bulbus Fritillariae cirrhosae), liść eukaliptusa gałkowatego (folium Eucalypti), liść babki lancetowatej (folium Plantaginis), owoc i nasienie trichosantesa Kiryłowa (fructus et semen Trichosanthis), kłącze anemareny chińskiej (rhizoma Anemarrhenae), kłącze trzciny pospolitej (rhizoma Phragmitis). 

 

Punkt akupunktury do egzaminu ustnego

1 punkt akupunktury:  

1)lokalizacja, 2) działanie, 3) najważniejsze wskazania.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Przykład:  

Pm60 (Kun Lun) – góry Kun Lun w Tybecie.

 

Lokalizacja: punkt znajduje się w połowie między szczytem wyrostka kostki bocznej a brzegiem więzadła Achillesa.

 

Działanie: 

1) usuwanie wiatru zewnętrznego, 2) zmniejszanie syndromów z przepełnienia w głowie, 3) Ochładzanie gorąca i ściąganie Yang do dołu, 4) Usuwanie Xie Qi z mięśni i ze skóry, 5) Rozluźnianie więzadeł, 6) Aktywacja Qi i Xue w meridianach, usuwanie blokady, 7) Wzmacnianie Qi nerek, 8) Wzmacnianie lędźwi, 9) Nasilanie czynności porodowej i usuwanie zatrzymanego łożyska.

 

Główne wskazania: 

Bóle głowy, 2) Bolesna sztywność karku i tułowia, torticollis, 3)lumbago, rwa kulszowa, bóle kostek i stawów stopy, achillodynia, 4) Zawroty glowy, bóle oczu, epistaxis, 5) Bóle zębów, 6) Padaczka u dzieci, 7) Zaparcia, 8) Utrudniony poród, zatrzymanie łożyska, 9) Astma.

 

Podsumowanie

 

Egzamin pisemny (najważniejszy).

Minimum do zdania: 91 (egzamin pisemny) plus minimum 3 punkty za pytania ustne.

91 +3 = 94 pp.

Wystarcza posiadać 94 punkty aby egzamin zdać z oceną: 3.

Ocena nie jest wpisana do dyplomu ale pozostaje w dokumentacji.

Maksymalna ilość możliwych punktów: 

180 plus 4 (monografia zioła) plus 3 (syndrom) plus 3 (akupunktura) plus 3 punkty dodatkowe

Łącznie: 193 punkty

W zestawie ustnym można dostać łącznie punkty: 4 plus 3 plus 3 = 10 punktów.

Za dobrze odpowiedziane pytania z monografii, syndromu i akupunktury dostaje się dodatkowo po 1 punkcie dodatkowo, czyli łącznie 3 punkty.

 


 


 

 

 

Dr Tadeusz Błaszczyk w rozmowie z red. J. Zagórskim z NTV

o pierwszym kursie uprawy ziół chińskich w Polsce.

Screenshot at May 12 12-39-31

 

  


 

 

Moje wrażenia z pobytu na kongresie medycyny chińskiej w Niemczech 

 

 

W dniach od 28. maja do 1. czerwca odbył się kongres międzynarodowy tradycyjnej medycyny chińskiej w Rothenburgu na południu Niemiec zachodnich, gdzie odbywa się on od lat siedemdziesiątych XX wieku. 

Od lat osiemdziesiątych przyjeżdżałem regularnie na ten kongres a od roku 2000 wystawiałem regularnie swoje chińskie rośliny lecznicze. Opłaty za miejsce były tak duże, że po 4 latach zakończyłem przywożenie roślin, ponieważ co zarobiłem to musiałem zapłacić za miejsce, wyżywienie, benzynę i hotel. Mimo tego, że byłem jedynym wystawcą ziół chińskich w Niemczech i w Europie, który posiadał w czasie kongresu wystawę ziół i która cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, kierownictwo kongresu – AGTCM (Związek klasycznej akupunktury i tradycyjnej medycyny chińskiej) i nie zgodziło się na obniżenie opłat za miejsce wystawy, które to miejsce było prowizoryczne i absolutnie niestosowne – przy drodze dojazdowej do biura.

Tym razem przyjechałem na kongres z Polski, jako polski lekarz oraz słuchacz kursów i chyba był to mój ostatni przyjazd tutaj w moim życiu.

Najpierw co do lokalizacji.

Pomieszczenia wykładowe znajdują się w starej piwiarni i hotelu umieszczonym na wysokiej skarpie opadającej stromo do rzeki. Dojazd do kursu był możliwy tylko w dwa sposoby:

- taksówką z miasta (cena ok. 50 zł) lub 

- na piechotę z zejściem po bardzo stromych schodach kamiennych w dół przeszło 250 m. Upadek z tych schodów mógłby kosztować nawet utratę życia.

Nie wiem jak to się stało, że komisja bezpieczeństwa wydała zezwolenie na zorganizowanie tam kongresu i to jeszcze międzynarodowego. Słuchacz kursów prezentowanych na kongresie, siedzący na wózku inwalidzkim, nie miałby żadnych szans wziąć w nich udział. 

Same pomieszczenia kongresowe są również położone etażowo i przemieszczanie jest tylko możliwe przez schody. Dwie małe windy łączą oddzielnie dwa piętra. Brak jest taniego i czystego baru lub jadłodajni, natomiast jest prowizorycznie zorganizowany imbis, który posiada napoje słodkie, wodę i piwo. Jedzenie (proste dwa dania mięsne i zupę) można nabyć w prowizorycznej restauracji pod namiotem. Tylko do ubikacji nie można się w niczym doczepić.

Rejestracja do kongresu była „schowana” na trybunie (podwyższenie jednego piętra) i bardzo trudna do odnalezienia. Dwie młode dziewczyny, nie za bardzo rozgarnięte, władały tylko dwoma językami, przy czym angielski był typowym school-english. Tablice informacyjne bardzo skąpe i mało zrozumiałe no i oczywiście tylko po niemiecku.  

W czasie przerwy nie można było się poruszać w korytarzu (bardzo mało miejsca), a bar nie miał żadnego wolnego miejsca. 

Kiedy było nieco luźniej piłem swoją herbatę mate. Zaraz przyszedł kelner i spytał mnie się, czy chcę coś zamówić, wówczas odpowiedziałem, że piję już własną specjalną herbatę. Usłyszałem, że to jest zabronione. Kelner znowu wypytywał mnie, czy chcę coś zamówić. Odpowiedziałem, że nie chcę jego soków. Ponieważ nie dawał on za wygraną, powiedziałem mu więc dosyć kategorycznie, żeby zaprzestał mnie nagabywać, bo i tak nic u niego nie zamówię. Należy dodać, że było to jedyne miejsce gdzie można było usiąść. 

Ja wiem o co chodziło, bo to już często słyszałem. Organizacja kursu zatrudniła kelnera, ale nie zapłaciła mu nic. To co on zarobi (sprzeda) będzie jego zarobkiem ale część będzie musiał oddać organizacji kongresu, czyli wyzysk w najwyższym stopniu. Ja to znam. Tak było wcześniej i tak pozostało. Zarobić na wszystkim, na czym się tylko da. 

Czyli ostateczna wycena techniczna i organizacyjna kongresu – dwója z wykrzyknikiem! 

Kongres nie dba o wygodę klientów (uczestników kursu) lecz wyłącznie ma być źródłem dochodu dla organizacji.

Teraz popatrzmy na finanse.

W podawaniu sum będę używał przeliczenia na złotówki.

Kongres trwał niespełna 1 tydzień. Ja wykupiłem bilet wstępu na 4 dni i zapłaciłem za te 4 dni 3000.00 zł (685 euro).

W ramach tej zapłaty mogłem wziąć udział w 7 kursach (krótkich około 3-4 godzin lub krócej) w formie wykładów lub w postaci warsztatów, jak np. diagnoza z języka pani Kirschbaum lub wysłuchać o leczeniu zaburzeń miesiączkowania za pomocą Qi Gongu i masażu chińskiego Tuina. Należy przy tym zaznaczyć, że był to kongres, tym razem o tematyce ginekologicznej i sztuczne namnożenie tematyki położniczo-ginekologicznej miało swoje uzasadnienie. 

Temat ten był już przynajmniej 3-4 razy powtarzany w ostatnich 10 latach. Ma się wrażenie, że ginekologia jest punktem ciężkości leczenia medycyną chińską w Niemczech. Dla uzupełnienia: 

We wrześniu tego roku odbywa się bliźniaczy kongres TMCh w Grazu (Austria) również o tematyce ginekologicznej – „ Bezpłodność”. Cena za 3 dniowy kongres: 1900.00 zł (450 euro). 

Gwoli wyjaśnienia: 

w Niemczech jest na uniwersytecie oddział TMCh zajmujący się przede wszystkim bezpłodności, co tłumaczy częstość tej tematyki. 

Z drugiej strony, można wnioskować, że w Niemczech jak i w całej Europie Zachodniej brak jest odpowiednich specjalistów również z innych dziedzin medycznych, posiadających odpowiednio duże doświadczenie w leczeniu medycyną chińską innych schorzeń. Poza tym nie wiem jak możliwe jest leczenie schorzeń w ciąży, kiedy największa hurtownia nie posiada zwęglonej postaci bylicy argyi (Ai Ye Tan), leku nieodzownego w leczeniu krwawień macicznych, przedwczesnych porodów i poronień. Na próżno byłoby szukać wykładów o tematyce: porody przedwczesne, poronienia, krwawienia w ciąży itp, które są główną przyczyną bezpłodności.    

Ogólnie ma się wrażenia, że w obu kongresach chodzi przede wszystkim o zarobienie przez organizacje dużych sum pieniędzy bez dbania o możliwie szerokie spektrum prezentowanych wykładów.

Opłacając kurs 4 dniowy mogłem cały dzień słuchać wykładów o różnej tematyce teoretycznej nieposiadającej dużego znaczenia klinicznego, jedząc przy tym sandwich w południe za 40 zł lub spokojnie jeść swoją kanapkę i pić herbatą z termosu (taj jak ja to czyniłem) i odwiedzać stanowiska poszczególnych firm reprezentujących swoje produkty. 

Najczęściej wystawiające firmy miały w swoim asortymencie suplementy diety, rzadziej leki chińskie w postaci tabletek.

Była tam również firma Herbasinica – największa hurtownia ziół chińskich w Europie Zachodniej. Szef tej hurtowni, dr Chang jest doktorem farmacji i specjalistą w Europie od Pao Zhi (techniki obróbki ziół chińskich). Znam osobiście doktora, ponieważ był on tym , który „załatwił” moją hurtownię ziół chińskich w Hamm. Nasze spotkanie było czułe i prawie na granicy łez. O czym rozmawiałem z dr Changiem, nie mogę Wam tutaj napisać. Zaproponowałem mu przyjazd do Polski jak tylko nie będzie mu się opłacać działalność w Niemczech.

Dużo czasu spędziłem na odwiedzaniu firm. Oglądałem ich preparaty. Najczęściej powtarzały się preparaty jako suplementy, jak np. mumio (naturalny preparat z Syberii i Kirgizji), trawa z pszenicy i z jęczmienia, srebro i złoto koloidalne oraz powszechnie oklepany koenzym Q10. Był tam również sproszkowany grzyb Ganoderma, posiadający niezwykłe cechy lecznicze. Dla mnie był to już lek, ponieważ grzyb ten nie ma takich właściwości leczniczych.

Proszę państwa, prezentowane produkty były po porostu tzw. heatami suplementacji, czyli te same suplementy, za które w Polsce Narodowy Instytut Leków (NIL) zamknął policyjnie firmę Visanto z powodu tego, że jej właściciel - pan Jerzy Zięba - próbował wprowadzić te suplementy na rynek jako leki. Przy okazji została zamknięta całą jego firma. Jest to niewyobrażalny akt niesprawiedliwości i bezprawia w Polsce po prawie 20 latach upadku komunizmu! 

Chodząc między straganami tych firm dałem się pouczać, a następnie przy próbie dosłania mi próbek tych preparatów, padał adres praktyki – Polska, Podkowa Leśna! Ponieważ mój język niemiecki jest absolutnie korekt, było ogromne zaskoczenie, skąd tak dobrze władam językiem i tym podobne uwagi. Odpowiadałem zawsze to samo, powodując konsternacje pracowników tych firm - w Niemczech nie daje się żyć a Polska jest krajem bardzo przyjaznym dla lekarzy.

Wówczas padały propozycje współpracy z tymi firmami jako reprezentant tych firm w Polsce. Wszystkim odmawiałem, tłumacząc się tym, że jestem bardzo obciążony pracą a suplementy to nie mój punkt ciężkości.

Taka drobna wzmianka: tydzień temu na Wibracjach w Białobrzegach pod Warszawą, gdzie miałem wywiad o ziołach chińskich spotkałem firmę polską sprzedającą suplementy i maści ziołowe. Nawet chciałem kupić jedną, kiedy pytając się o producenta, usłyszałem nazwę firmy z Niemiec, która proponowała mi współpracę w Niemczech. Wszystkie preparaty były przetłumaczone już na język niemiecki a nazwa firmy, prawie nie do odnalezienia. Jak to szybko działa, zwolnienie z kontroli firm farmaceutycznych na granicach kraju. Za te preparaty, za które polski businessman (Jerzy Zięba) traci egzystencję do życia, firma niemiecka może szybko zająć jego miejsce. Przecież nie może być tak, że NIL broni interesów, drobnych firma farmaceutycznych niemieckich i „załatwia” polskiego przedsiębiorcę. O co tu chodzi?

Powracajmy, ale znowu do Rothenburga. 

Jak ocenić koszty kongresu? 

No chyba nie są to takie koszty, jak w zeszłym roku, kiedy organizacja kongresu TMCh w Rzymie zażądała ode mnie za 3 dni pobytu przeszło 1200 dolarów USA, mimo tego, że byłem prelegentem na tym kongresie. Tylko ze względu na koszty nie pojechałem do Włoch.

Ogólnie można powiedzieć, że większość kongresów TMCh jest bardzo droga, znacznie przekraczająca wartość edukacyjną tych imprez. A więc, kongres TMCh w Rothenburgu jest bardzo drogi i nie jest on wyjątkiem na tle innych wydarzeń tego typu. Kongres ten jest jednak na kieszeń polskiego lekarza lub terapeuty chińskiego za drogi a jego cena nie odpowiada jego wartości edukacyjnej.

              

Omawiając koszty udziału w kongresie należy policzyć również utrzymanie, koszt  dojazdu itp. Mnie to wszystko kosztowało ok. 1000 zł (tylko benzyna) ponieważ mam kampera i jadam  u siebie, to co chcę. Za miejsce postojowe dla kamperów w Rothbenburgu płaciłem 50 zł za 24 godziny. Biedny jest ten lekarz, który za pokój gościnny w Gasthofie zapłacić musi prawie 700 zł ze śniadaniem za jedną noc, a wieczorem za obiad - 100 zł. Jakby chciał napić się piwa bawarskiego to dojdzie jeszcze 20 zł za jedno piwo. Polskiego piwa, chociaż są najlepsze w Europie, nie zobaczysz w Niemczech w przeciwieństwie do piwa bawarskiego Paulaner, które jest w każdym polskim sklepie. 

Najbardziej zaskoczony byłem, kiedy poszedłem do Lidla kupić chleb i na straganie z owocami zobaczyłem jabłka z Nowej Zelandii – 1 kg za 10 zł! O co tu chodzi? Przecież mamy wspólny rynek a Polska jest największym producentem jabłek w Europie. Myślałem, że znajdę gdzieś polskie jabłka. Niestety Lidl nie ściągnie polskich jabłek do Niemiec, chociaż są one najlepsze i znacznie tańsze. W czym są jabłka z Nowej Zelandii lepsze? A co z ochroną środowiska i spalaniem drogiej benzyny w celu przywiezienia jabłek z antypodów do Niemiec. Takie postępowanie powinno być od razu przedstawione prokuratorowi a działalność sklepu Lidl zawieszona, ponieważ działa wbrew unijnym przepisom. Gdzie są nasi politycy od Unii, dlaczego nie interweniują? To tylko taka dygresja na boku. 

Podliczając koszt kongresu i utrzymania, osiągamy okrągłą sumę ok. 10 000 zł więcej niż 2300 euro (opłata za cały kongres plus hotel plus wyżywienie), bez kosztów podróży. Zaraz po przyjeździe do domu dostałem powiadomienie od dyrekcji kongresu, że mogę za sumę ok. 10 000 zł pojechać na 10 dniową wycieczkę do Chengdu, do tamtejszego szpitala TMCh. To byłoby już 20 000 zł wydane w stosunkowo krótkim czasie. Wydaje mi się, że nikt nie będzie miał nic przeciwko temu, jeżeli nazwę to wszystko czystym zdzierstwem!

Jaką ocenę wystawiamy? Pała z minusem.

No a teraz do sensu stricto, czyli do tematyki i wykładowców, kongresu TMCh w Rothenburgu. 

Ogólnie na kongresie wykładało ok. 90 wykładowców. Większość byli to nie-lekarze, heilpraktykerzy lub healerzy. Jeżeli uwzględnimy, że wykładowcy ci byli z trzech kontynentów, czyli z Europy, USA, Kanady i z Azji, to nie jest to duża liczba. Dla przykładu, na ostatnim kongresie integracyjnej medycyny chińskiej w Pekinie, byłem jednym z 5 000 prelegentów, czytających swój abstrakt. Tam też poznałem autorów z całego świata, którzy zajmowali się tym samym co ja. Kongres polegał na głównych prelekcjach trwających ok. 45 minut, które były od rana do południa. Oprócz tego było 5 sal konferencyjnych, na których różni prelegenci z całego świata, czytali swoje abstrakty, które nie mogły być dłuższe, niż 20 minut. To było szaleńcze tempo. Jeżeli jednak nie zdążyłeś wszystkiego usłyszeć, bo gdzie indziej była akupunktura, gdzie indziej zioła, onkologia, dietetyka, historia i medycyna eksperymentalna, to przy zameldowaniu na kongres dostałeś, oprócz torby, również spis (short abstracts), wszystkich prelegentów, których streszczenia prac mogłeś sobie w spokoju przeczytać, a nawet spotkać się z prelegentem i krótko porozmawiać, wymienić adresy, umówić się, nawet na kolację. Ten sposób prowadzenia kongresów jest powszechny na całym świecie. 

W Rothenburgu brakowało tego ogólnie uznanego schematu kongresowego. Nic z tego nie można było odnaleźć tutaj. W porównaniu do kongresów w ChRL, kongres w Rothenburgu przypomina raczej kiermasz medycyny chińskiej i to wyłącznie tradycyjnej. 

Tak też traktują go goście z Chin, dla których kongres ten jest wspaniałą wycieczką opłaconą przez państwo chińskie. W czasie głównej prezentacji odbywały się nieskończone wspólne fotografowania się dla pokazania krewnym, jak pięknie było w Europie, tzn. w Niemczech.  

Wniosek.

Kongres TMCh w Rothenburgu to jarmark lub festyn ludowy z udziałem wielu Chińczyków i kilku znaczących mistrzów medycyny chińskiej. Od kilkudziesięciu lat powielany jest ten sam schemat, ponieważ opłaca się on organizatorowi.

Przyjrzyjmy się dokładniej wykładowcom występującym na tym festynie. Wiele nazwisk niemieckich. Wiele młodych ludzi, najczęściej heilpraktykerzy. Prawie całkowity brak lekarzy medycyny. Tutaj widać wyraźnie, że lekarze opuścili medycynę chińską a zostali na pobojowisku tylko nie-lekarze. Posiadają oni stosunkowo niski poziom wykształcenia w medycynie chińskiej. Ich mocną stroną jest homeopatia. Dlatego też brak jest tematów klinicznych. Z duża trudnością udało mi się odnaleźć starych znajomych. 

Dan Bensky, akupunkturzysta z USA, autor najlepszego podręcznika akupunktury. Na jego podręczniku wzorowałem się pisząc moją nowoczesną akupunkturę w języku polskim, która zastąpiła stary, mało przydatny w praktyce podręcznik śp. Garnuszewskiego. Pan Bensky mówił o Tong, mało znanej w Europie chińskiej filozofii komunikowania się. Jest to forma zastępcza dla komunikowania się z Dao. Mało przydatna filozofia dla praktyka.

Heiner Fruehauf, profesor na Uniwersytecie Portland w Oregon, mówił o leczeniu depresji i stanów lękowych chińską fitoterapią oraz o zapomnianej roli Ognia cesarskiego w medycynie chińskiej. Temat mało znaczący w praktyce.

Peter Holmes jest mi szczególnie bliski. Jest to zielarz z USA, który jako pierwszy określał właściwości farmakologiczne wielu ziół europejskich i północnoamerykańskich. Od niego wprowadziłem do chińskiego ziołolecznictwa tarczycę bocznokwiatową i wiele innych. Pan Holmes mówił o zastosowaniu ziół zachodnich, posiadajcych właściwości hormonalne w leczeniu chińskim. Bardzo wartościowy wykład. Krzyżował się z innym wykładem. Niestety brak odpowiednich streszczeń abstraktów uniemożliwiał poznanie tego tematu. Również drugi temat – leczenie hormonalne syndromów osłabienia Jing Qi ziołami i olejkami eterycznymi był również bardzo interesujący. Pan Holmes jest ojcem współczesnego zielarstwa chińskiego w odniesieniu do ziół zachodnich. To jest ten temat zielarstwa, który całkowicie jest nieznany dla lekarzy chińskich. 

Mówiąc o ziołach zachodnich w medycynie chińskiej zauważyłem pewien bardzo niedobry trend – niełączenia praktyki leczniczej z ziołami zachodnimi z praktyką leczenia ziołami chińskimi. Ten podział jest absolutnie niedopuszczalny i oznacza cofanie się w rozwoju zarówno zielarstwa zachodniego jak i chińskiego. Zioła są jedne i nie można ich dzielić. Tak piszę w swojej Materia Medica i tak jest opisane moje dzieło. Moi studenci znają zarówno zioła zachodnie jak i chińskie, ponieważ wszystkie zaklasyfikowane są w oparciu o właściwości farmakologiczne chińskie. Ten sposób prezentacji ziół powoduje dowartościowanie ziół zachodnich i nadanie im precyzji chińskiej w określeniu ich działania a zioła chińskie tracą swoją tajemniczość i stają się niezauważalne jako chińskie. Wszystkie te zioła noszą nazwy polskie. Ten sposób klasyfikacji ziół oznacza postęp i rozwój zielarstwa w Europie. Nie chce mi się wierzyć, że nikt ze znaczących terapeutów w Europie Zachodniej i w USA nie myśli w ten sposób. Niestety moja Materia Medica jest pisana po polsku i nie posiada żadnego tłumaczenia. Ja nie mogę jej tłumaczyć bo muszę pisać następne podręczniki na które czeka rzesza moich uczniów. Teraz, kiedy moja córka studiuje na Uniwersytecie Warszawskim język angielski i mieszka na stałe w Polsce jest nadzieja, że weźmie się za tłumaczenie Materia Medica na język niemiecki i angielski. Najpierw zaczniemy od zmodyfikowanej akupunktury czaszki dra Yamamoto a następnie pójdzie pod pióro ona – polska biblia medycyny chińskiej o nazwie „Leczę ziołami chińskimi”.

Proszę wyobrazić sobie, że któryś z zachodnich wykładowców, który nie zna mojej Materia Medica i oddziela zasadniczo zioła zachodnie i chińskie, a wykłada w Polsce chińską fitoterapię, jakie szkody spowodować może w umysłach niedoszłych adeptów chińskiego zielarstwa. Przykładem takiego błędnego traktowania chińskiego ziołolecznictwa jest zacny healer z Anglii, pan Jeremy Ross. Jego dziwne, bardzo indywidualne podejście do chińskiej fitoterapii, szczególnie zastosowanie tinktur tych ziół, jest niedopuszczalne. Tinktura zioła chińskiego nie jest już ziołem chińskim. To jest już lek i jako taki musi przejść całą procedurę dopuszczenia do obrotu. Pan Ross przywozi te leki i nie dbając o przepisy rozprowadza ich na swoich kursach, pod nosem NIL. Nie wiem czy ten proceder jest dalej stosowany, ale z opowiadań studentów tak to wyglądało. Dlatego każdy wykładowca niepolski wymaga posiadania akredytacji do wykładów w Polsce. Taka sytuacja byłą dotąd ale ona się kończy i Polska zaczyna być krajem prawa. O tym nie wiedzą studenci, którzy przychodzą na kursy tzw. – kursy z podstaw medycyny chińskiej – które z tymi podstawami mają mało co wspólnego. To jest celowe wprowadzanie słuchaczy w błąd. Podobnie nazywanie absolwentów chińskich uczelni TMCh – profesorami lub lekarzami jest w prawie unijnym zabronione. Taki wykładowca nazywa się - profesor TMCh Uniwersytetu Chengdu i nie inaczej. Ta tytułomania pochodzi z Niemiec i tam żaden z tych panów nie może się nazywać „profesorem” lub doktorem o ile nie posiada dyplomu lekarskiego uczelni medycyny zachodniej. Nawet lekarz z Polski, który nie ma tytułu doktora nie może się nazywać doktorem. Jeżeli ten tytuł ma ale zdobyty na innej uczelni niż niemiecka musi nazywać się, np. dr (Pl) Tadeusz Błaszczyk. Taj nazywano mnie ponieważ tytuł zdobyłem na Wrocławskiej Akademii Medycznej.

Te i inne rzeczy powodują to, że Polska staje się w tej chwili nowoczesnym centrum medycyny chińskiej w Polsce. Wprowadzanie wykładowców nieposiadających wymaganej wiedzy fachowej do kształcenia innych w Polsce musi być zabronione. Polska ma w tej chwili wystarczającą ilość absolwentów, dyplomowanych terapeutów medycyny chińskiej, którzy bardzo skutecznie kształcą swoich rodaków. 

To uwaga dla organizatorów kursów medycyny chińskiej w Polsce! 

Jeżeli ktoś posiada duże osiągnięcia na polu medyczno-chińskim, np. w leczeniu chińskimi ziołami chorób nowotworowych lub w innych dziedzinach, nie oznacza to automatycznie, że jest on dobrym wykładowcą medycyny chińskiej. Ja wiem po sobie jak musiałem dużo dokonać starań i douczyć się, aby spełnić wymagania wykładowcy TMCh.    Wykładowca musi znać polskie nazwy ziół chińskich, znać w pełni właściwości poszczególnych ziól chińskich. A zkąd on to ma znać, kiedy nie zna j. polskiego i nie czytał mojej Materia Medica.

Jeszcze jedna uwaga i kończę te zaklęte rewiry. 

Od lat jest nagonka na medycynę chińską a szczególnie na chińskie ziołolecznictwo. Nie ma jednak specjalistów w Brukseli (Unia), którzy znaliby tą dziedzinę. Od paru miesięcy, słyszę, że ktoś zabronił stosowania mniszka lekarskiego!!?? To są fake news ale ktoś to rozprowadza. 

Proszę pamiętać, że Unia robi wszystko, aby zniszczyć rodzime  zielarstwo. Lobbiści przemysłu farmaceutycznego niemieckiego są bardzo aktywni. W ich interesie leży to, aby rozwój medycyny chińskiej w Europie był taki koślawy jak jest obecnie. Polscy organizatorzy kursów, świadomie lub nieświadomie popierają poczynania Unii, „produkując” niedouczonych terapeutów. O to chodzi, żeby oni nie umieli leczyć, a jeszcze gorzej, żeby robili duże błędy. W ten sposób można łatwo wyplenić tę zarazę farmaceutyczną i opanować rynek. 

Od dwóch lat proponuję wszystkim organizatorom kursów medycyny chińskiej współpracę. Proponuję bezpłatną pomoc w ustalania standardów kształcenia medycyny chińskiej. Nikt się nie zgłosił.    

A teraz powracam do tematu i przepraszam za tą dygresję, ale każdy musi być świadom o co chodzi. Dlaczego pan Zięba, jeden z najlepszych propagatorów wiedzy eksperymentalnej i biochemicznej jakiego kiedykolwiek poznałem, musi teraz siedzieć na wygnaniu jak za czasów cara Aleksandra, który siedział w Warszawie.

Następną panią którą znam już od dawna jest Barbara Kirschbaum, która jak zwykle prezentowała diagnostykę języka w medycynie chińskiej. Pani Kirschbaum jest niekoronowaną królową chińskiej diagnostyki z języka. Jest ona heilpraktikerem w Niemczech.

Pan Manfred Kubny mówił o Bazi Suanming. Pan Kubny jest największym historykiem medycyny chińskiej na Zachodziei, a jednocześnie osobą, która jest odpowiedzialna za niepamięć o ojcu Piotrze Boymie i o ukrywaniu jego roli w wprowadzeniu medycyny chińskiej do Europy. Całkiem świadomie ukrywa on historię Boyma, a promuje plagiaty Menzela z Berlina.

Prof. med. chińskiej Jie Li (nie wiem jakiego uniwersytetu) pracuje w Holandii, chyba jako heilpraktiker, i współpracuje z TOMO w Gdańsku. Na kongresie czytał swoją „Elegancję i piękność receptur Fu Qing Zhu”.

Pan Gunter Neeb jest znanym sinologiem a jednocześnie nauczycielem medycyny chińskiej, szczególnie tej tradycjonalnej. Na kongresie mówił o leczeniu ziołami w andrologii.

Jeremy Ross, healer z Glasgow, mówił o 4 dysbalansach 5 narządów. Temat mało ciekawy. Sposób przeprowadzenia swojego abstraktu bardzo technicznie zły. Na wyświetlanych obrazach nie można było z odległości 30 metrów nic odczytać.

Julian Scott – senior chińskiego ziołolecznictwa, szczególnie w pediatrii, mówił o menopauzie.

Oprócz tych nazwisk było jeszcze wielu zacnych i znanych mistrzów medycyny chińskiej. Dużo nowych nazwisk, młodych terapeutów szczególnie z Chin.

Co rzucało się w aspekcie edukacyjnym tego kongresu to całkowity brak integracyjnej medycyny chińskiej. To co we współczesnych Chinach jest podstawą nauczania – chińska medycyna integracyjna – nie występuje, nie jest znana (?) mistrzom medycyny chińskiej w Europie i w USA. 

Czy jest to zjawisko rzeczywiste, czy też temat niewskazany i pośrednio zabroniony. To jest pytanie. 

We współczesnych Chinach leczenie medycyną chińską jest wyłącznie integracyjne.     Nie można sobie wyobrazić, aby terapeuta chiński leczył chorego bez uwzględniania medycyny zachodniej i to zarówno w diagnostyce, jak i w leczeniu. Najlepiej jest to widoczne w leczeniu onkologicznym.

Najbardziej i najintensywniej badany dział integracyjnego leczenia chorób nowotworowych na całym świecie nie był w ogóle poruszany. Nawet dr Yair z Tel Avivu, który zajmuje się tą problematyką nic nie zaprezentował z chińskiej onkologii. Czy mu niezezwolono?

Proszę państwa, jak na kongres międzynarodowy są to grube i poważne niedociągnięcia, które dyskwalifikują ten kongres.  

Jako wniosek ostateczny i jaka ocena?

Bardzo mi przykro ale tylko trójka z minusem (3 -) za poziom edukacyjny kongresu. 

Najwyższy czas, aby powstał w Europie nowy ośrodek kongresowy, stojący na poziomie światowym i będący płaszczyzną wymiany poglądów i wiedzy między specjalistami medycyny chińskiej, a przede wszystkim fachowcami z CHRL i z Tajwanu, Korei, Wietnamu no i z USA. 

Uważam, że najlepszym miejscem na taki kongres międzynarodowy byłaby Warszawa. 

Szybkie i łatwe połączenia lotnicze z całym światem, gwarantowałyby łatwość dotarcia do tego miasta. Warszawa jest bez porównania znacznie bardziej atrakcyjna niż zaściankowy Rothenburg.

Na koniec coś innego – polonicum.

Siedząc w środkowych ławkach na sali kongresowej (rodzaj starej stodoły bawarskiej) nie można było nie zauważyć naszego rodaka – pana M. K., który ubrany jak na ślub z bardzo szykowną chusteczką pod szyją, prezentował modę polską jak najbardziej słusznie. Pan K. znajdował się na trybunie, czyli dla gości zaproszonych, ale nie jako prelegent, tylko tak po prostu jako ważna osoba, zaproszona przez kierownictwo Kongresu. Mam nadzieję, że został zaproszony?

Widziałem tam poruszających się mistrzów wiedzy chińskiej – Dan Bensky, Fruehauf, Gunter Neeb, J. Ross i innych. Dominowali jednak Chińczycy, którzy ciągle i w innych układach robili wspólne zdjęcia, robiąc przy tym wrażenie polskiego autobusu, który na autostradzie zatrzymuje się na papieroska i siku. Chaos, nawoływanie się po chińsku tak typowe dla chińskiej diaspory, zamieszanie trwało dobra godzinę. 

Pan K. czekał zawsze cierpliwie z boku aż zostanie zaproszony do wspólnego zdjęcia. Tych ujęć miał kilka. Po godzinnych ceremoniach zdjęciowych opuścił widownię i chciał przejść obok mnie, udając, że mnie nie widzi. Mimo to powstałem i przywitałem się z nim. Był trochę zażenowany. 

Pytanie? 

Kogo reprezentował pan K. w Rothenburgu? 

Czy reprezentował on polską medycynę chińską?

Jak było mi przykro, kiedy widziałem jak człowiek, który tyle lat zarabiał na medycynie chińskiej zachowuje się jak polski paw w kościele w Podkowie Leśnej. Dla nieznających tego miasta muszę wyjaśnić, że księża z tego miasta hodują pawie, które z początkiem pojawienia się ludzi na mszy przychodzą i bardzo krzyczą i zachowują się demonstracyjnie, podkreślając w ten sposób do kogo kościół należy.

Przecież on mnie zna. Mógł podejść do pana Gerda Ohmstede, szefa międzynarodowego związku medycyny chińskiej i powiedzieć, że tam siedzi największy terapeuta chiński z Polski, autor największej Materia Medica w świecie zachodnim, wielki propagator uprawy ziół chińskich w Europie i propagator polskiego zawodu terapeuty chińskiego w oparciu o medycynę integracyjną chińską. Mógł przy tym zaznaczyć, że on mnie wypromował. Jaka piękna byłaby to promocja polskiej medycyny chińskiej w Niemczech! Niestety nic z tego.  

Ja wiem po co on tu przyjechał i naraził się na tyle kosztów – przyjechał tutaj jako rybak łapać na wędkę nowych wykładowców medycyny chińskiej. Ci których miał już dawno go opuścili. 

Panie K. to nie jest rok 2000, kiedy w Polsce nie było nikogo, kto znał medycynę chińską. My mamy już własnych wykładowców, posiadających wiedzę teoretyczna i praktyczną. U nas od dawna medycyna chińska została przyrównana do standardów chińskich. W Polsce obowiązuje integracyjna medycyna chińska, które nie jest znana na Zachodzie. 

Nie potrzeba ściągać do Polski wykładowców wątpliwej jakości, których nikt nie akredytował i nie sprawdzał na ich poziom wiedzy. Polacy nie kupują już wszystkiego co pan im proponuje.

I jeszcze jedno, zarobek 400 euro na dzień a przez dwa dni 800 euro opłaca się tylko tym wykładowcom, którzy mają małe praktyki i nie zarabiają dużo za dzień. Dla nich pobyt w ramach wykładów  przez dwa dni w Polsce z możliwością zwiedzania jest już dużą atrakcją. Lekarze medycyny chińskiej posiadający duże praktyki i dużo pacjentów muszą na dzień zarobić przynajmniej 200 euro żeby pokryć własne koszty. 

To tylko ja przyjeżdżałem chętnie, ale dla innych celów. 

Zarobienie 300 euro za dzień i zwrot kosztów podróży jest dużą atrakcją dla wykładowcy z Izraela. Dla tego kraju, polska jest jedynym bezpiecznym krajem w Europie. Tych ludzi całkiem dobrze rozumiem a pana Yaira Maimona, bardzo chętnie był poznał i zaprosił na swoje kursy, ponieważ robimy tą samą, dobrą robotę na polu onkologii. Pojadę na wiosnę do Tel Avivu i zobaczę na miejscu jak to wygląda. Kiedy byłem 20 lat temu w Izrealu, wśród lekarzy było takie bezrobocie, że zatrudniano ich na stałe na kampingach i kąpieliskach. O medycynie chińskiej w Izraelu nic wówczas nie słyszałem. 

Panie K., gdzie są pana byli wykładowcy? Gdzie jest pan Huneke i pan Diolosa, którzy tyle lat panu dawali możliwość zarobku. Do moich studentów w Krakowie (pan Łukasz Lubicki i Waldemar Łaszcz) mówił pan, że Błaszczyk nie ma klasy, w przeciwieństwie do Clauda Diolosy. Gdzie jest Claude. Znowu go panu ktoś ukradł z konkurencji?  

Panier K., medycyna chińska to nie jest jarmark z Rothenburga. 

Medycyna chińska, szczególnie integracyjna, jest nowoczesną metodą leczenia uznaną przez WHO. Proces kształcenia w tej medycynie posiada swoje ścisłe ramy i wymagania. Medycyna chińska, szczególnie integracyjna jest bardzo skuteczna, ale wymaga dużego wysiłku i to nie tylko od wykładowcy, ale również od studenta. 4 lata kształcenia, 10 kursów w roku, gdzie każdy kurs kosztuje od 800 do 1000 złotych to w roku jest to 8000, a w przeciągu 4 lat: 32 000 zł. Za to można już kupić sobie mieszkanko na peryferiach Warszawy. 

Student medycyny chińskiej musi posiadać pewien podstawowy zasób praktycznej i teoretycznej wiedzy, zanim zabierze się do leczenia. Ktoś musi sprawdzić jego wiedzę i skontrolować jego znajomości w diagnostyce z pulsu, z języka i z innych zasad Ba Gang. Ja odpowiadam za poziom wiedzy moich studentów. 

Pana Yaira Maimon los polskich chorych i poziom wiedzy polskich studentów nie interesuje. Podobnie jak mnie to mało obchodziło 15 lat temu, kiedy pan zaproponował mi kursy w Polsce. Szczególnie w ten czas, kiedy pan powiedział  mi, że większość studentów to nie-lekarze. Uznałem to za Witz (żart), a teraz jestem sam zwolennikiem i propagatorem zawodu polskiego terapeuty. Nie może być tak, że prowadzi pan kursy z medycyny chińskiej przez tyle lat a ja nie mam żadnego terapeuty, który by był w stanie przyjąć mojego chorego z Krakowa i dalej go leczyć. Kraków jest za bardzo ważnym miastem w Polsce, żeby 

nie posiadał terapeutów medycyny chińskiej. Czy nie jest panu wstyd?

Taka sytuacja jest dla pana dyskwalifikacją. I teraz szuka pan na gwałt nowe nazwisko obcokrajowców, najlepiej Chińczyków z Belgii, którzy mógliby panu poprowadzić nowe kursy. 

Panie K., ma pan jeszcze szansę. Proszę zaproponować mi warunki a ja zorganizuję panu kurs i dam panu wykładowców polskich, którzy posiadają wiedzę i pod moim kierownictwem postawią medycynę chińską w Krakowie na nogi. Pan będzie prowadził ten kurs i pan będzie kasował pieniążki, ale o programie i wymaganiach będę ja decydował.  

Ludzie przychodzą na kursy z podstaw medycyny chińskiej w nadziei nauczenia się tej dziedziny leczniczej i płacą panu ciężkie pieniądze, a po 3 latach nie znają diagnostyki chińskiej i nie są w stanie leczyć prostych syndromów. 

Zgłoś się pan do mnie, póki jeszcze jest czas, a ja panu doślę dobrych terapeutów i wykładowców. Nie jedź pan znowu do Rothenburga i nie ściągaj pan nam znowu wątpliwej jakości wykładowców bez rekomendacji i akredytacji. 

Każdy kurs w Polsce jest objęty VATem. Tylko kursy rekomendowane przez MEN są zwolnione z tego podatku. 

Ja płacę 23 % Vat za moje kursy, ponieważ ministerstwo edukacji nie chce mi dać akredytacji na te kursy, chociaż mam spełnione wszystkie warunki. Jestem lekarzem posiadającym tytuł doktora w specjalności farmakognozji ziół chińskich, posiadam dwie specjalizacje z medycyny zachodniej, szczególnie z medycyny ogólnej (niemiecka specjalność), posiadam ponad 40 naukowych publikacji, napisałem wszystkie podstawowe podręczniki medycyny chińskiej w języku polskim. Wykształciłem dziesiątki polskich terapeutów. Ustaliłem podstawy do produkcji ziół chińskich w Polsce i w Europie – jedyny podręcznik w całym świecie zachodnim - „Uprawa ziół chińskich w Polsce i ocena ich właściwości leczniczych” 2 tomy ukazał się w tym roku.  Jest to opis uprawy ponad 250 ziół chińskich. 

Mimo to nie mogę dostać akredytacji i wiem nawet dlaczego.

A pan mi tu ściąga nieznanych wykładowców, nie znających języka polskiego, często nie posiadających żadnych kwalifikacji jako wykładowcy akademiccy.

Często nie posiadają oni tytułów naukowych a nawet nie są lekarzami medycyny. I ci ludzie maj stanowić o programie kształcenia polskich terapeutów. Ich dyplom jest bez wartościowy. Stworzył pan dziwne szkoły i organizacje, które nic nie działają i nic nie wnoszą w rozwój. Pan wie, że nie może pan korzystać finansowo z tych organizacji lub z tych stowarzyszeń. 

Panie K., pan nie znajdzie lepszego nauczyciela na zachodzie. Przestań pan latać po jarmarcznych kongresach w Niemczech i rozpocznij pan wreszcie współpracę w Polsce, dla potrzeb Polski i polskich chorych. Polska nie jest pana prywatnym folwarkiem.  

Panie K., przyłącz się pan do wspólnej sprawy dla dobra nie własnego, ale dla dobra kraju i ludzi. Przychodzi ciężki czas, kiedy każdy kto umie pomóc i zorganizować coś jest potrzebny. Pan to umie. 

Przestań pan ściągać nam do kraju wątpliwych wykładowców i zajmij się pan promocją polskich wykładowców. 

Tych dużych mistrzów z Chin ściągniemy, kiedy będzie potrzeba, ale to jest dla pana za duży kaliber. 

Dr Tadeusz Błaszczyk                    

            

 

 

 

 

36177003 606315689737567 6797226220586008576 n

   

36002581 606315739737562 8353253061874941952 n

 

 

 

 

  36223421 606315923070877 1467195969736015872 n36189074 606315786404224 5492955523076587520 n

 


 

Spis ziół chińskich wymaganych do egzaminu końcowego

kursu Warszawa I (Falenty)

 

Grupa I leków ciepłych o smaku ostrym uwalniających powierzchnię

1. Łodyga i liść pachnotki bazyliowatej"
2. Ziele przęśli chińskiej
3. Ziele schizonepety cienkolistnej
4. Korzeń dzięgiela dahurskiego
5. Korzeń dzięgiela duhuo
6. Korzeń saposznikowii rozłożystej
7. Gałązka cynamonowca chińskiego
8. Kłącze lubczyka chińskiego
9. Kłącze dzięgiela górskiego
10. Kłącze imbiru świeżego

Grupa II leków zimnych o smaku ostrym uwalniających powierzchnię
1. Kwiat chryzantemy chińskiej
2. Liść morwy białęj
3. Owoc łopianu większego
4. Ziele mięty chińskiej
5. Korzeń przewiercienia chińskiego
6. Kłącze pluskwicy cuchnącej
7. Nasienie soi owłosionej z kiełkami
8. Pancerz cykady
9. Owoc niepokalanka chińskiego
10. Korzeń puerarii łatkowatej.

Grupa III leków ochładzających wewnętrzne gorąco
1. Liść bambusa czarnego
2. Liść lotosu orzechodajnego
3. Owoc rdestu wschodniego
4. Ziele lofatery wysmukłej
5. Owoc gardenii jasminowatej
6. Skórka arbuza pospolitego
7. Gips mineralny
8. Korzeń trichosantesa Kiryłowa
9. Owoc i nasienie trichosantesa Kiryłowa
10. Łodyga liści lotosu
11. Zarodek dojrzały nasienia lotosu orzechodajnego
12. Kłącze anemareny chińskiej
13. Kłącze trzciny pospolitej
14. Kłos pruneli pospolitej

Grupa IV leków ochłądzających obieg czynnościowy wątroby i poprawiających wzrok
1. Owoc serdecznika syberyjskiego
2. Owoc bazylii pospolitej
3. Ziele rdestu wschodniego
4. Nasienie celozji srebrzystej
5. Nasienie strączyńca węzłowatego.

Grupa V leków ochłądzających Xue
1. Róg wołu wodnego
2. Kora korzenia piwonii krzaczastej
3. Liść urzetu indygowca
4. Korzeń nawrotu czerwonokorzennego
5. Korzeń peonii czerwonej
6. Korzeń rehmanii kleistej
7. Korzeń trędownika ningpo
8. Kłącze trawy alang-alang

Grupa VI leków ochładzających i wysuszających wilgotne gorąco
1. Kora korzenia dyptamu chińskiego
2. Kora jesionu chińskiego
3. Kora korkowca chińskiego (mandżurskiego)
4. Korzeń goryczki longdancao
5. Korzeń tarczycy bajkalskiej
6. Korzeń perełkowca żółtawego
7. Kłącze koptisa chińskiego
8. Kłącze koptisa brodatego
9. Znamiona kwiatostanu kukurydzy.

Grupa VII - leki ochłądzające toksyczne gorąco. 
1. Łodyga wiciokrzewu japońskiego. 
2. Kwiat wiciokrzewu japońskiego. 
3. Owoc forsycji zwisającej. 
4. Ziele rostlinke rozłżystego. 
5. Ziele houtujnii sercowatej. 
6. Ziele skalnicy rozłogowej. 
7. Ziele tarczycy brodatej. 
8. Ziele mniszka mongolskiego. 
9. Ziele fiołka południowochińskiego. 
10. Korzeń ampelopsisa japońskiego. 
11. Korzeń urzetu indygowca. 
12. Korzeń sasanki chińskiej. 
13. Korzeń rapontikum krokoszowatego. 
14. Korzeń półorlika marnego. 
15. Korzeń perełkowca hanoiskiego. 
16. Korzeń mniszka lekarskiego z zielem. 
17. Kłącze belamkandy chińskiej. 
18. Kłącze rdestu wężownika. 
19. Kłącze gryki wielopędowej. 
20. Kłącze miesięćznicy dahuryjskiej. 
21. Kłącze czworolistu chińskiego. 
22. Kłącze kolcorośli głądkiej. 
23. Nasienie fasolki mungo. 
24. Spirulina. 


Grupa VIII - Leki ochładzające gorąco z osłąbienia. 
1. Kora korzenia kolcowoja chińskiego. 
2. Ziele bylicy jednorocznej. 
3. Mech islandzki. 
4. Korzeń gwiazdnicy chińskiej. 


Grupa IX - Leki aromatyczne transformujące i usuwające wilgotność. 
1. Kora magnolii lekarskiej. 
2. Owoc kardamonu kulistego. 
3. Owoc kardamonu nepalskiego. 
4. Owoc kardamonu sza-żen. 
5. Owoc alpinii galangi. 
6. Owoc jałowca pospolitego. 
7. Ziele agastachy pomarszczonej. 
8. Ziele paczuli wonnej. 
9. Ziele bazylii pospolitej. 
10. Kłącze atraktyloda czarnego. 
11. Nasienie wspięgi pospolitej. 
12. Nasienie czarnuszki siewnej.

Grupa VII - leki ochłądzające toksyczne gorąco. 
1. Łodyga wiciokrzewu japońskiego. 
2. Kwiat wiciokrzewu japońskiego. 
3. Owoc forsycji zwisającej. 
4. Ziele rostlinke rozłżystego. 
5. Ziele houtujnii sercowatej. 
6. Ziele skalnicy rozłogowej. 
7. Ziele tarczycy brodatej. 
8. Ziele mniszka mongolskiego. 
9. Ziele fiołka południowochińskiego. 
10. Korzeń ampelopsisa japońskiego. 
11. Korzeń urzetu indygowca. 
12. Korzeń sasanki chińskiej. 
13. Korzeń rapontikum krokoszowatego. 
14. Korzeń półorlika marnego. 
15. Korzeń perełkowca hanoiskiego. 
16. Korzeń mniszka lekarskiego z zielem. 
17. Kłącze belamkandy chińskiej. 
18. Kłącze rdestu wężownika. 
19. Kłącze gryki wielopędowej. 
20. Kłącze miesięćznicy dahuryjskiej. 
21. Kłącze czworolistu chińskiego. 
22. Kłącze kolcorośli głądkiej. 
23. Nasienie fasolki mungo. 
24. Spirulina. 


Grupa VIII - Leki ochładzające gorąco z osłąbienia. 
1. Kora korzenia kolcowoja chińskiego. 
2. Ziele bylicy jednorocznej. 
3. Mech islandzki. 
4. Korzeń gwiazdnicy chińskiej. 


Grupa IX - Leki aromatyczne transformujące i usuwające wilgotność. 
1. Kora magnolii lekarskiej. 
2. Owoc kardamonu kulistego. 
3. Owoc kardamonu nepalskiego. 
4. Owoc kardamonu sza-żen. 
5. Owoc alpinii galangi. 
6. Owoc jałowca pospolitego. 
7. Ziele agastachy pomarszczonej. 
8. Ziele paczuli wonnej. 
9. Ziele bazylii pospolitej. 
10. Kłącze atraktyloda czarnego. 
11. Nasienie wspięgi pospolitej. 
12. Nasienie czarnuszki siewnej.

- ciąg dalszy nastąpi -

 


 

Zasady funkcjonowania edukacji medycyny chińskiej na naszych kursach w Warszawie.

Obecnie jedynym kursem z medycyny chińskiej prowadzonym przeze mnie w Polsce jest 4-letni kurs w Warszawie (tzw. kurs Warszawa I). Kurs odbywa się w Raszynie (Falenty).


Kurs Warszawa I rozpoczął się ok. 1,5roku temu i będzie trwał jeszcze ok. 2 lata. Zajęcia odbywają się co 4 tygodnie. Kurs Warszawa II rozpocznie się prawdopodobnie pod koniec tego roku lub na początku roku 2019 i będzie trwał ok. 5 lat (zajęcia w sobotę i w niedzielę co 4-6 tygodni. Jak już zaznaczyłem oba kursy mają ten sam program.

Każdy kurs, czyli blok edukacyjny w sobotę i w niedzielę, jest tak skonstruowany, że każdy początkujący student, może wziąć w nim udział na różnym etapie jego zaawansowania, bez obawy że będzie "siedział jak na tureckim kazaniu". Przykład: za 3 tygodnie będziemy mieli 15. kurs w Warszawie. Temat: zastój Qi wątroby, diagnostyka, puls głęboki i napięty, diagnostyka z języka, objawy. Następnie omawiamy XIII grupę leków usuwających zastój Qi wątroby. Pod koniec zajęć następuje wzajemne diagnozowania i szukanie u kolegi zastoju. Jest całkiem obojętne czy słuchacz ma już za sobą 14 kursów, czy też jest to jego pierwszy kurs. Naturalnie dla mnie byłoby znacznie łatwiej mieć słuchaczy, którzy są już od pierwszego kursu ale realia polskie są inne.

Zaleta systemu dwóch kursów równoległych.
Załóżmy że chętny na studia med. chińskiej decyduje się rozpocząć naukę teraz i przychodzi na kurs XV. W kształceniu brakuje mu 14 jednostek edukacyjnych. Ja o tym wiem i biorę go "pod szczególną opiekę". Pewne aspekty muszę bardziej dokładnie omówić co innym uczestnikom wychodzi tylko na dobre. Nowy słuchacz dochodzi do końca kursu ale nie może przystąpić do egzaminu, ponieważ brakuje mu wymaganych godzin. Jeżeli jest to dużo godzin musi "odpracować" je na kursie Warszawa II. Jeżeli jest to mniejsza ilość to wymaganą ilość godzin może zrobić na kursach integracyjnych, diagnostycznych lub innych a brakujący materiał zrobić w ramach samouczenia. Po tym czasie przystąpi do egzaminu w pojedynkę lub w kilka osób, które są w podobnej sytuacji.
Każdy uczestnik kursu posiada swoją książeczkę (indeks) w którym wpisane są jego dotychczasowe godziny edukacyjne.

Jeżeli słuchacz chwilowo nie może wziąć udziału w kursie ze względów finansowych, zdrowotnych lub innych, wówczas przerywa studia i kiedy będzie już miał możliwość dalszego studiowania, rejestruje się i wciągany jest na listę słuchaczy z zaliczeniem dotychczasowych godzin! Jego zainwestowany czas i pieniądze nie poszły na darmo.
W każdym z tych przypadków studiujący otrzymuje swoją książeczkę nauki (indeks edukacji medycyny chińskiej) a pod koniec po zdanym egzaminie zaświadczenie - "Dyplomowany Terapeuta Medycyny Chińskie". Zaświadczenie to potwierdza posiadanie wiedzy teoretycznej i praktycznej z medycyny chińskiej".

Pewnym Novum nowej organizacji kursów jest powszechne uznawanie dotychczasowej nauki studenta na kursach organizowanych przez innych organizatorów w Polsce jak również za granicą. Przebyte nauki muszą być poświadczone odpowiednim zaświadczeniem. W wyjątkowych przypadkach, kiedy kandydat jest np. samoukiem wówczas musi poddać się sprawdzianowi ustnemu, w którym ustali się jego poziom wiedzy i zaszereguje się go do odpowiedniego stopnia zaawansowania.

Kurs internetowy
Dla osób, które,
- nie mogą finansowo pokryć kosztów kursu fakultatywnego,
- odległość do stolicy jest za dużą,
- posiadają małe dziecko lub chorą matkę,
- nie mają zamiaru zakładać działalności gospodarczej,
- medycyna chińska jest dla nich hobby.
Dla tych osób powstanie za kilka tygodni kurs internetowy, 3-stopniowy z wydaniem zaświadczenia - "Znawca medycyny chińskiej". Kurs jest organizowany wspólnie na innej płaszczyźnie organizacyjnej. Pewna część nauki internetowej zostanie uznana dla wymagań kursu w Warszawie, tak że uczestnik tego kursu może również później wejść na kurs fakultatywny i po zdaniu egzaminu uzyskać zawiadczenie _ "Dyplomowany terapeuta medycyny chińskiej".

Franczeza moich kursów warszawskich.
Całkowitym Novum, nie tylko w Polsce ale również w Europie, jest zorganizowanie kursów typu franczezy prowadzonych przez moich najlepszych uczniów pod moją kontrolą.
Kursy te będą organizowane w różnych miejscach w Polsce, prowadzone będą przez moich byłych absolwentów i uczniów, a ich program będzie identyczny z programem kursów warszawskich. Po zakończeniu tych kursów odbędzie się egzamin, w którym ja wraz z wykładowcą będę prowadził ten egzamin.
Miejsce i start tych kursów franczezy będzie podany na mojej stronie internetowej stopniowo od kwietnia tego roku.

Ideę franczezy chciałbym również przeprowadzić na innych kursach prowadzonych przez innych organizatorów. Cel tej akcji jest ujednolicenie kształcenia medycyny chińskiej w Polsce, wprowadzenie standardów edukacyjnych, a przez to osiągnięcie najwyższego poziomu kształcenia podstawowego tej gałęzi medycyny w Europie. Poziom med. chińskiej na Zachodzie znam i wiem co mówię. Przyszłość medycyny chińskiej w Polsce leży w integracyjnej medycynie chińskiej i ta jest naszym celem do którego będziemy dążyć.
Organizator kursów może przecież prowadzić kursy o dowolnej tematyce ale ten podstawowy musi być franczezą i musi być wykładany przez polskiego wykładowcę, który zna realia polskie, zna perfekt polską nomenklaturę med. chińskiej, posiada wiedzę i doświadczenie w leczeniu podstawowych schorzeń występującyhch w praktyce ogólnej.

Nie może być tak, że wykładowca medycyny chińskiej - Chińczyk z Belgii, mówi że cieszy się z możliwości zapoznania studentów z Wrocławia z medycyną chińską. W tym mieście robiłem przed 18 laty swój doktorat z farmakognozji chińskiej, który b ył jedyny w Europie. W tym mieście powstała przed więcej niż 20 laty pierwsza Wyższa Szkołą z wykładami z medycyny chińskiej. Ten pan nie jest pionierem TCM w tym mieście. Oznacza to ze nie wie nic o medycynie chińskiej w Polsce. Chętni uczenia się TMCh wyłożą pieniądze na kształcenie się w medycynie chińskiej, a czy osiągną poziom warszawski? Nie wiadomo. Kto to ma oceniać? Przecież bardzo prosto byłoby zorganizować podstawowy kurs franczezy warszawskiej ze standaryzowanym egzaminem a kurs z panem doktorem z Belgii poprowadzić równolegle.
Organizator miałby podwójne dochody a kursanci byliby prawdopodobnie bardzo zadowoleni.
W każdym bądź razie jestem gotowy do każdej formy współpracy z innymi organizatorami o ile zakres edukacyjny nie zostanie naruszony a wykładowca posiada odpowiednią, wszechstronną wiedzę. Cel takiej współpracy jest optymalne wykształcenie słuchacza polskiego do praktycznego stosowania medycyny chińskiej.
Polska jest krajem ziół. Chińskie ziołolecznictwo jest potężne i może dużo wspomóc kraj w sytauacji braku lekarzy. Jeżeli chcemy to osiągnąć to musimy mieć absolwentów o wysokim poziomie wykształcenia. Prywatne interesy nie mogą tutaj mieć pierwszeństwa.

 

Egzamin końcowy w Puszczykowie (Poznań - Grupa poznańska)

Podkowa Leśna,12.02. 2018 dr Tadeusz Błaszczyk

 


Festiwal ziół w Pratulinie na Podlasiu 22 - 23 czerwca 2018 r.

Coroczne targi zielarskie produktów pochodzących z upraw na Podlasiu. Prezentacja specjalności kulinarnych. Żywe zioła chińskie w doniczkach, wierzba wawrzynkowata w doniczce (kora z łodyg - cortex Salicis - bardzo silny lek przeciwreumatyczny). Rękodzieła i inne produkty naturalne, m.in. wyplatanie wianków. Wykłady tematyczne, m.in. mój wykład na temat medycyny chińskiej i uprawy ziół chińskich. Uroczyste zasadzenie pierwszego drzewka wierzby wawrzynkowatej na Podlasiu, we wsi Klonownica Mała. Gotowanie potraw z ziołami w pałacu w Cieleśnicy.

Wspaniała organizacja, duża pomoc proboszcza i księdza wikarego z Sanktuarium Błogosławionych Męczenników Podlaksich w Pratulinie. Duże podziękowania.

Zdjęcia (16): Małgorzata Sulisz:

zP623001

zP6230014zP6230023


 

zP6230025zP6230026zP6230217zP6230255zP6230232zP6230234zP6230248zP6230251zP6230253zP6230256zzP6230135zzP6230162image.png   

 


 

Kursy z medycyny chińskiej i z akupunktury wg edukacyjnego standardu 

doktora Błaszczyka


Kursy te opierają się na standardzie międzynarodowym i chińskim w kształceniu terapeutów chińskich z uwzględnieniem polskich realiów. Podstawą w nauczaniu są moje podręczniki napisane w języku polskim. Zakres kształcenia wynika z 17-letniego doświadczenia w wykładaniu medycyny chińskiej w różnych miejscach w Polsce. Ich program jest jednolity dla całej Polski i stworzony w konsultacji z moimi współpracownikami w oparciu o dotychczasowe doświadczenia i o obce wzorce z Chin, Europy Zachodniej i USA.

Dotychczasowe kursy trwały zazwyczaj 640 godzin i więcej oraz dały dobre wyniki. Udało mi się wykształcić licznych terapeutów i kilku wspaniałych wykładowców i godnych następców. Wyniki te jednak są dalekie od oczekiwanego rezultatu i mają różne przyczyny. Próba zreformowania kształcenia medycyny chińskiej przez wprowadzenie kursów krótkich 216 - godzinnych w różnych miejscach w Polsce z następującymi kursami specjalistycznymi nie znalazły poparcia u studentów. Studenci wolą kursy dłuższe nawet trwające ponad 600 godzin. Mimo tego obecne kursy muszą być poddane pewnym zmianom, które przyspieszyłyby i poprawiłyby proces kształcenia, szczególnie praktycznej wiedzy. Zakres kształcenia będzie również poszerzony o wiadomości z medycyny zachodniej.

Kurs Warszawa-II jest obecnie kursem wzorcowym, na którym opierają się pozostałe kursy, ja obecnie kursy w Puławach, kurs w Poznaniu i w Olsztynie. Każdy kurs ma swojego organizatora, który często jest również jego wykładowcom. Przynajmniej 1-2 razy poprowadzę osobiście jeden z kursów weekendowych w każdym z tych miast, który będzie miał charakter powtórkowy, praktyczny i hospitalizacyjny. Chociaż kursy mają charakter franczezy, żaden z organizatorów nie płaci doktorowi Błaszczykowi za dostarczone materiały wykładowe i edukacyjne.
Podsumowując: obojętnie gdzie studiujesz, czy w Warszawie, czy też w Puławach usłyszysz ten sam program od różnych wykładowców. Kursy posiadają ten sam standard edukacyjny i to jest najważniejsze. Moim marzeniem byłoby wprowadzenie do edukacji medycyny chińskiej wszędzie w Polsce tego samego programu i tego samego standardu, ale na to nie mam wpływu.

Chociaż kursy są takie same to jednak mogą różnić się ceną. Zjawisko to wynika z różnych warunków organizacyjnych (cena sali itp.). Na każdym kursie uczestnik posiadający działalność gospodarczą otrzymuje fakturę za kurs lub tylko dowód zapłaty. Po każdym kursie student otrzymuje odpowiednie zaświadczenie.

Kurs może być prowadzony przez team edukacyjny (najlepsze rozwiązanie) lub tylko przez jednego wykładowcę. W każdym przypadku jest zaplanowany wykład doktora Błaszczyka. Tylko kurs Warszawa-II prowadzony jest wyłącznie przez dr Błaszczyka. Każdy kurs zakończony jest egzaminem końcowym, ustnym i pisemnym, w którym przewodniczącym komisji egzaminacyjnej jest doktor Błaszczyk. Student który zakończył z powodzeniem kształcenie i zdał egzamin otrzymuje orzeczenie prywatne o posiadaniu wiedzy i tytuł  - dyplomowany terapeuta medycyny chińskiej.

Duży nacisk w kształceniu kładziony jest na dobrą znajomość nazw łacińskich ziół chińskich i zachodnich ich nazw polskich oraz na nazwy chińskie syndromów chińskich. Nazwy chińskie ziół chińskich posiadają podrzędną rolę. Bardzo ważny punkt stanowi umiejętność pisania recept i zasady ich tworzenia w oparciu o syndromy.
Duży nacisk kładziony jest na sposób prowadzenia badania chińskiego, zbieranie wywiadu, technikę badania pulsu oraz badanie brzucha i języka. Badanie języka i pulsu jest tylko wycinkowe i wymaga oddzielnego kursu z badania pulsu i z języka.

W miarę możliwości czasowych poszczególne kursy uzupełniane są wykładami z aromaterapii, tuina, masażu trzewnego, limfatycznego, guasza i innych.

Wykładowcami moich kursów będą oprócz mnie, również moi najlepsi absolwenci dotychczasowych kursów. Wszystkie kursy odbywają się oczywiście w języku polskim, co ułatwia przyjęcie większej ilości materiału edukacyjnego i chroni słuchaczy przed błędnymi tłumaczeniami.

Nasze kursy z medycyny chińskiej opierają się na 5 podstawach:

  1. Dobrej znajomości chińskiego ziołolecznictwa zawartego w mojej Materia Medica ("Leczę ziołami chińskimi") orazpraktycznego zastosowania integracyjnej dietetyki chińskiej.
  2. Dobrej znajomości praktycznego badania chorego i stawiania diagnozy syndromu chińskiego, szczególnie dobrej znajomości diagnozy z pulsu i z języka.
  3. Traktowaniu akupunktury i działania poszczególnych punktów w odniesieniu do chińskiej farmakologii i teorii Zang Fu.
  4. Intensywnym samokształceniu, studiowaniu pozostałych moich podręczników jak również wszystkich innych w dostępnych językach.
  5. Umiejętności analizowania symptomu i choroby zachodniej zgodnie z zasadą Yin/Yang.


W Polsce zmienia się wszystko na dobre, również kształcenie medycyny chińskiej musi pójść tą samą drogą. Rozwój medycyny chińskiej na Zachodzie uległ wyraźnej stagnacji i zahamowaniu. Polska zaczyna być powoli żywotnym centrum medycyny chińskiej. Rola medycyny chińskiej i znaczenie dobrze wykształconych terapeutów w systemie ochrony zdrowia jest obecnie tak ważna jak nigdy wcześniej. Również integracyjna dieta chińska i uprawa ziół jest nieodzownym aspektem rozwoju medycyny chińskiej w Polsce.

dr Tadeusz Błaszczyk