tmch topTymczasem, kiedy renomowane szkoły i towarzystwa kształcące terapeutów chińskich na terenie Europy Zachodniej stawiają sobie za zadanie osiągnięcie standardów nauczania takiego, jak na uczelniach chińskich, sytuacja z nauczaniem TMCh w Polsce jest daleka od ideału. Jeżeli, dzięki staraniom Polskiego Towarzystwa Akupunktury pod kierownictwem dr Woźniaka i innych uczniów śp. prof. Garnuszewskiego, nauczanie akupunktury w Polsce objęło swoim zakresem wielu lekarzy, to nauczanie chińskiego ziołolecznictwa jest bardzo skąpe. Dzięki pionierskiej działalności dr Kalmusa i ściągnięciu do Krakowa terapeutów medycyny chińskiej – panów Claude’a Diolosy i Matthiasa Hűnecke – powstało na południu Polski prawdziwe centrum chińskiej fitoterapii, które na przestrzeni wielu lat, stworzyło zręby nauczania chińskiej medycyny. Na bazie tej działalności powstało w roku 2009 Krakowskie Towarzystwo Medycyny Chińskiej pod kierownictwem dr Kalmusa.

 Polska jest krajem, w którym ziołolecznictwo ma ogromną tradycję i pomimo systematycznego niszczenia fitoterapii – jest ciągle jednym z krajów przodujących w dziedzinie ziołolecznictwa, jako metody samoleczenia, ale również w ilości i jakości preparatów ziołowych roślinnego pochodzenia. Tego bogactwa nie można zmarnować! Medycyna chińska stanie się podporą polskiego ziołolecznictwa. Większość ziół europejskich znajduje się w przygotowywanej przeze mnie chińskiej Materia Medica – w nowej, chińskiej „szacie”. Niektóre z tych ziół są już prezentowane na moich wykładach.

boymJest jeszcze jeden fakt, który przemawia za tym, aby medycyna chińska w Polsce nie była dalej w powijakach. W XVII wieku wyjeżdża z Krakowa do Rzymu, a następnie z poleceniem papieskim do Chin – polski misjonarz, jezuita o. P. Boym. Po 7 latach pobytu w południowych Chinach przywozi do Włoch kompletnie przetłumaczone na język łaciński najważniejsze dzieła współczesnej medycyny chińskiej. Dzieła te ukazują się w postaci plagiatów wydanych przez nieuczciwych pseudonaukowców z Berlina. Nie ma w nich najmniejszej wzmianki o ich autorze, który nieoczekiwanie umiera w okolicach Hanoi, w czasie swojej drugiej podróży do Chin. Nawet najbardziej cenieni na Zachodzie historycy medycyny chińskiej nie wspominają ani słowem o niezwykłym, jak na tamte czasy, osiągnięciu naukowym, polegającym na przetłumaczeniu i wprowadzeniu de facto pierwszy raz do Europy medycyny chińskiej.