Proszę państwa,
ta strona internetowa powstałą m.in. dla pobudzenia i rozwoju uprawy ziół chińskich w Polsce. Jest taka znana regułą:
ziołolecznictwo możę tylko przetrwać tam, gdzie istnieje uprawa tych ziół, które terapeuci-zielarze przepisują w swoich recepturach. Ziołolecznictwo, które oparte jest przede wszystkim na imporcie ziół nie możę przetrwać na stałe. Ta reguła dotyczy medycyny chińskiej.
Na podstawie długoletnich badań i prób adaptacyjnych mogłem stwierdzić, że ok. 65% wszystkich roślin leczniczych medycyny chińskiej można uprawiać w Polsce. To jest ok. 400 gatunków roślin jednorocznych, bylin, krzewów i drzew.

Uprawa ziół nie jest prosta. Nawet dobrze wykształcony ogrodnik i rolnik nie da sobie rady z uprawą ziół chińskich. Większość ważniejszych ziół chińskich poznałem osobiście i wiem co potrzebują. Ogrodnik nie musi mieć 100 gatunkó roślin. Jemu wystarcza 4-10 gatunków, które szybko można opanować. Do uprawy ziół nie potrzeba też dużej ilości hektarów ziemii. Gospodarstwo do 10 hektaró to jest maximum. Najmniejsze gospodarstwo to 1-2 hektary. Z takiego gospodarstwa jest w stanie wyżyć 1 rodzina, wprowadzająć różne surowce lecznicze do sprzedaży.
Produkcja ziół jest niezwykle wartościowa. Produkująć lek, produkujesz go dla siebie, dla swojej rodziny, dla całęgo społeczeństwa, pośrednio produkujesz mió i potrawę dla licznych owadó oraz chronisz nasz kraj przed zatruwaniem i niszczeniem gleby i wód. Zapobiegasz wielu schorzeniom i stajesz się niepodatny na kaprysy hurtowników i firm spożywczo-rolnych.
Przy produkcji surowców leczniczych dla potrzeb zielarzy powstaje więc zamknięty cykl: terapeuta zielarz przepisujący recepty zielarskie, hurtownik (apteka zielarska) wysyłąjący gotowe mieszanki ziołowe, chory zakupujący ziołą do spożycia. Hurtownik szuka producentó ziół lub zleca im uprawę określonych ziół, rolnik lub ogrodnik uprawia ziołą. Uprawa jest najczęściej hande made bez udziału drogiego sprzętu, bez udziału środkó chemicznych. W ten cykl wchodzi jeszcze ogrodnik, który ma suszarnię ziół. Suszy on ziołą dla siebie i innych.
Kiedyś obliczyłem ile zużywam częstego zioła - przewiercienia chińskiego (Bupleurum chinense). Okazało się że tylko ja, jako doświadczony terapeuta potrzebuje na cały rok ok. 2 tony suszonych koprzeni. Jako świeży surowiec będzie to ok. 4 tony. Na 1 tonę surowca trzeba przynajmniej 1.5 ha ziemi. 1 kg surowca w sprzedaży kosztuje 200 zł. Przewiercień jest drogim ziołem i podejrzewam, że producent nie dostanie więcej niż 100 zł. Nie ma podobnego surowca leczniczego, czy warzywa, który kosztowałoby więcej niż ta roślina. Pracy też nie ma za dużo przy tej produkcji - co 3-4 tygodnie trzeba przejść i obkopać roślinę ręcznie haczką, podobnie jak kartofle.
Jeszcze jedna niezwykle ważna zaleta uprawy ziół. Ruch i mierne obciążenie fizyczne jest na wagę złota. Wszechstronny ruch gwarantuje zachowanie zdrowie na długi okres czasu. Nawet w wieku 85 lat można spokojnie wykonywać lekka pracę w ogródku. Trudno jest zmusić starszego ogrodnika do uprawiania jogging czy też walking ale pohaczkować każdy będzie chciał!!

Do produkcji ziół musimy mieć dużo dobrych terapeutów-zielarzy, którzy pokończyli kursy i zdali egzamin. Oni są "producentami" recept chińskich, czyli tymi, dla których rolnik produkuje zioła. Nie będziemy mieli ich, nie będziemy mieli komu sprzedać zioła! Nie bedziemy mieli ziól, bedziemy kupowali drogie ziołą w Chinach, a pewnego dnia nie dostaniemy żadnego zioła, bo ich po prostu w Chinach zabraknie, albo będą jeszcze droższe.
Teraz widać jak ważne jest odpowiednie kształcenie terapeutów medycyny chińskiej. Przeciętne kursy, które ze względów ekonomicznych (opłata sali, wykładowców itp) przyjmują każdego na kurs, również hobbystów, nie są w stanie wykształcić wartościowych absolwentów. Nie ma nic gorszego na polskim rynku leczniczym, niż źle wykształceni zielarze, nie umiejący postawić prawidłowej diagnozy i przepisać prawidłową receptę. Nawet najlepsze zioła chińskie, jeżeli nie będą przepisane zgodnie z istniejącym syndromem (chorobą), nie dadzą efektów leczniczych i przyniosą nam tylko złą sławę. Ciągle to podkreślam wszędzie: medycyna chińska to nie jest medycyna ghurów, lecz skromnych, sumiennychg zielarzy, kochających naturę, roślkiny i człowieka. Na swoich kursach ostrzegam moich kursantó przed zarozumialstwem i pychą. Zielarz chiński co prawda nie zna Hypokratesa, ale jest jak dobry rzemieślnik - ceni swojego klienta i robi dobre rzemiosło.

Pewnym rozwiązaniem tego problemu, błaby taka sytuacja, kiedy Państwo Polskie zajęłoby się problemem produkcji ziół i kształceniem nowoczesnych zielarzy dyplomowanych. Przy obecnej sytuacji politycznej, kiedy ze wszystkich stron wieje zimny, nieprzyjazny wiatr, nie ma na to co liczyć. My musimy sami dać sobie radę.

Ja jestem jeden. Napisałem już najważniejsze podręcZniki medycyny chińskiej. Jeszcze kilka muszę koniecznie napisać, za czym przejde na emeryturę. Na to potrzebuję trochę czasu.
Od przeszło 12 lat kształce polskich zielarzy i terapeutów. Mam ich ok. 30. To jest przerażająco mało. Całe okolice Polski, jak południowy i północny wschód nie posiada ani jednego mojego absolwenta (z wyjątkiem Warmii).
Przynajmniej 4 lata trwa wykształcenie jednego terapeuty chińskiego. Gdyby inni organizatorzy przyjęli moje warunki kształcenia (patrz franczeza) sytuacja wyglądałąby inaczej. Ale tutaj panuje konkurencja i silny egoizm.

Najgorze warunki panują przy uprawie ziół. Brak jest ogólnodostępnej informacji, brak jest odpowiedniej literatury fachowej, brak jest chętnych do produskich w Polsce ziół. Szukanie ich zajmuje mi niezmiernie dużo czasu.
W najbliższych miesiącach ukaże się podręcznik "Uprawa ziół chińskich w Polsce". W okolicach Terespola i pałacu w Cieleśnicy rozpocząłęm tworzenie pewnego centrum uprawy ziół. Podlasie ma wszystkie warunki aby stać się największym zagłębiem uprawy ziół chińskich.

W całej Europie nie ma kraju, no może z wyjątkiem Szwajcarii, który byłby przyjazny rozwojowi medycyny chińskiej. Również nasi klienci - pacjenci, nie mają dużego wyrozumienia dla wagi tego problemu. Ich wadą jest szukanie "cudotwórcy" a nie porządnego terapeuty chińskiego. Takie nastawienie może mieć negatywny wpływ na szanse zawodowe dyplomowanych terapeutów. Mam ciągle wrażenie, że duża część moich pacjentó przychodzi do mnie ze względu na nazwisko a nie ze względu na medycynę chińską. Gdyby to była medycyna hinduska, białoruska lub inna nie miałoby to dużego znaczenia. Ta sytuacja bedzie się na pewno zmieniać.

Na ten temat możnaby jeszcze dużo napisać. Każdy z państwa zauważył, jak ważny jest problem uprawy ziół. Uprawa ziół nadaje się świetnie dla gospodarstw parohektarowych, gdzie jedna lub dwie osoby pracują a uprawa ziół jest tylko dodatkowym zajęciem.
Dlatego też, zwracam się z prośbą do wszystkich zainteresowanych o zgłaszanie swojej gotowości do wstępowania w szeregi producentów ziół chińskich. Używajcie mojej strony internetowej, a dokłądniej rubryki "Opionie". Ja je czytam i każdemu udzielę odpowiedzi. Jeżeli nie chcecie aby inni znali wasze zamiary i nastawienie prosze używać normalnej poczty.

z pozdrowieniami dr Błaszczyk


dianthus superbus 2

Uprawa goździka pysznego